Wtuleni w ramiona Boga

 

Oaza Rodzin II stopnia (5 - 20.08.2016 - Krajnik Górny)

Dzięki dobroci Boga w tym roku mogliśmy przeżywać rekolekcje 2 stopnia w Krajniku Górnym. Ja na drugim stopniu byłam już dwa razy z oazą młodzieżową, mój mąż przeżywał je po raz pierwszy. Wszystkie rekolekcje mam w swojej pamięci, ale jadąc na kolejne tak jakby otwieram czystą stronę i z ciekawością czekam, jak zostanie zapisana. Staram się nie porównywać rekolekcji do siebie, nie oczekiwać nie wiadomo jak wielkich emocji i „fajerwerków” tylko przyjmować każdy dzień, chłonąć go i czerpać z niego jak najwięcej.

Zawsze, kiedy zbliża się czas wyjazdu, dotykają nas zdarzenia, sytuacje, które myśląc po ludzku wykluczają nas z wyjazdu. W tym roku również tak było. Złamał mi się ząb w dniu wyjazdu na rekolekcje. Ból był okropny, złamanie dość nietypowe, ale ząb podobno możliwy do wyleczenia. Wymagało to jednak dłuższego czasu niż tylko kilku godzin. Zdecydowałam, że wezmę ze sobą dużą ilość środków przeciwbólowych i trudno, najwyżej w czasie rekolekcji wyrwę tego zęba gdzieś w pobliskim gabinecie, ale nie zrezygnuję z wyjazdu. Pierwsze dni były trudne, ale już piątego dnia, po modlitwie wstawienniczej, środki przeciwbólowe nie były mi potrzebne. Okazało się jednak w czasie tych rekolekcji, że są one potrzebne innej osobie. To zdarzenie uzmysłowiło mi, że wokół nas dzieje się tak wiele cudów, a my ich po prostu nie zauważamy, czekamy na taki wielki, spektakularny jak przy spotkaniu Jezusa z niewidomym. A Pan Bóg przychodzi do nas w „lekkim powiewie”.

Na rekolekcje przyjechaliśmy z wieloma problemami, obciążeni trudnymi sprawami, było w nas dużo niepokoju, udręki - dlaczego tak się dzieje, czy Bóg nas wysłucha, czy pomoże w rozwiązaniu tych trudnych sytuacji. Owocem tych rekolekcji niewątpliwie jest niesamowity pokój w naszych sercach, który mamy do dziś. Obserwując jak Bóg wyprowadził Izraelitów z Egiptu, spełnił obietnicę, poczuliśmy, że tak też pomoże i nam. Tak wiele w Księdze Wyjścia lub Księdze Izajasza było dla nas zapewnień, „nie zostawię Cię, nie bój się, ja jestem z Tobą” że oddaliśmy się Panu całkowicie wraz ze wszystkimi bagażami, które nieśliśmy.

Po powrocie do domu wróciliśmy do pracy, codziennych obowiązków. Miałam wrażenie, że wpadłam do mocno rozkręconej karuzeli. Zdałam sobie sprawę, że nie zauważyłam nawet, iż w czasie rekolekcji „wyhamowaliśmy”. Na co dzień żyjemy w ciągłym biegu, cały czas się gdzieś spieszymy, na coś się spóźniamy i wydaje nam się, że wszystko jest w porządku. A tak naprawdę te najważniejsze chwile, dorastanie naszych dzieci, w tym biegu ucieka nam gdzieś obok. Dlatego drugim owocem jest postanowienie, aby w domu „wyhamowywać” i poświęcać więcej czasu i uwagi dzieciom i sobie nawzajem.
Tuż po rekolekcjach zadano mi pytanie: „Dlaczego ty tam jeździsz, po co ci to?”

Wyjaśniłam to tak: „Na co dzień żyję, pracuję, spotykam się z ludźmi, którzy nie zawsze rozumieją moje poglądy. Czasami jestem dla nich śmieszna, czasami żałosna, a czasami patrzą na mnie z pogardą. Temat Kościoła wzbudza w wielu agresywne emocje, pojawia się atak, wiele negatywnych słów, oskarżeń. Aby w ciągu roku radzić sobie z tymi wszystkimi sytuacjami, potrafić zachowywać wewnętrzny spokój, wyjaśniać z uśmiechem i humorem nieporozumienia, tłumaczyć to, co trudne i zawiłe, potrzebuję zaledwie dwóch tygodni wyjazdu z grupą ludzi, którzy mają podobne poglądy do moich, tak jak ja kochają i troszczą się o Kościół, tak jak ja cenią sobie modlitwę osobistą, rodzinną, wspólnotową. Na rekolekcjach mogę pozwolić sobie na codzienną Eucharystię - dla mnie to luksus, na ciekawe wykłady i konferencje, podczas których odkrywam piękno Eucharystii, liturgii, poznaję historię Kościoła, zgłębiam swoją wiedzę i wiarę w Boga. To czas, kiedy jak małe dziecko jestem z własnej woli w „inkubatorze” gdzie mam ciepełko i mogę odpocząć wtulona w ramiona Boga, tu mam czas na modlitwę, przebywanie z Bogiem sam na sam. To ważny czas również dla nas jako rodziców i małżonków, bo spotykając się z innymi możemy wymieniać się doświadczeniami i wspierać w wielu kwestiach wychowawczych. To czas również dla nas i naszej rodziny - mamy okazje, aby w ciągu dnia pobyć razem. Tego nie da się niczym zastąpić.

Za ten wspaniały czas, za cudowne rodziny, które Pan Bóg postawił na naszej drodze, ale przede wszystkim za pokój, którym nas obdarzył - chwała Panu!

Aneta i Łukasz Pieczyńscy

 

Kategoria: