Usiłujcie zrozumieć co jest wolą Pana

 

Oaza Rodzin I stopnia (2015 rok - Mrzeżyno)

Poznaliśmy się wiosną 1999 roku. W tym samy roku uczestniczyliśmy wspólnie w rekolekcjach oazowych dla młodzieży. Od samego początku naszego związku byliśmy zaangażowani w różne wspólnoty, podobnie przed naszym poznaniem również byliśmy obecni w życiu Kościoła. 

Cały czas do naszego ślubu, który miał miejsce w 2006 roku, wiedliśmy życie raczej biernych katolików, coraz rzadziej angażując się w życie parafialne, wspólnotowe, krocząc równią pochyłą. Bóg obdarzył nas dzieckiem. Po kilku latach pojawiły się kolejne dzieci. Kilka tygodni od narodzin, nasze bliźniaki trafiły do szpitala z zapaleniem płuc. Córka przestała oddychać i trafiła na oddział intensywnej opieki medycznej. Ochrzciliśmy ją tego samego dnia. Był to dzień Zwiastowania Najświętszej Marii Pannie. Ojciec, który udzielił sakramentu, powiedział, że w ramach dziękczynienia Panu Bogu, powinniśmy rozważyć, co chcemy Jemu ofiarować. Było to w dniu chrztu, kiedy stan dziecka był bardzo ciężki – ojciec Zbigniew – paulin, zawierzył wszystko Panu Bogu i Maryi z tą ufnością, że nasza Marta wyzdrowieje. On wskazał też, że za wszystko powinniśmy dziękować, za wszystko (jak jest napisane w Liście do Efezjan: „Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa!” (Ef 5,20), nawet to, co jest dla nas cierpieniem, co jest niezrozumiałe, gdyż w dniu chrztu nie można było mieć pewności, że Marta powróci do zdrowia. 

Marta odzyskała pełnię zdrowia. Po kilku miesiącach od tego wydarzenia zaczęła się nasza droga w Domowym Kościołem, która trwa do dzisiaj. 
W bieżącym roku przeżyliśmy rekolekcje – Oazę Rodzin I stopnia. Był to błogosławiony czas. Najlepszy urlop, jaki mieliśmy do tej pory. Wiele rzeczy stało się dla nas jasne, otrzymało nowy sens, zostało rzucone na wiele sfer naszego życia nowe światło. Jedną z takich rzeczy, która do nas dotarła, jest to, że Bóg zawsze jest przy nas, zawsze nas pragnie, naszej miłości, naszej obecności i czasu ofiarowanego Jemu. Dziś wiemy, że już wówczas, w 1999 roku Bóg chciał zaprzyjaźnić się z nami, naszym związkiem, chciał z nami iść razem. Poszliśmy sami… Bóg w 2006 roku stanął przy nas w sakramencie małżeństwa. Poszliśmy dalej sami… Bóg dał nam w 2007 roku dziecko. Nadal szliśmy sami… Bóg dał nam w 2011 roku dwoje dzieci (po długim czasie starania się o nie) – poszliśmy dalej bez Niego, a On tego nie wytrzymał, tak bardzo chciał nas dla siebie. Sięgnął po ciężkie dla nas doświadczenie – chorobę dzieci, zabrał oddech naszej córce, krzyczał do nas o miłość, o to, abyśmy w końcu zawierzyli Jemu, a nie sobie. 

Rekolekcje to czas doświadczenia Boga Żywego. To czas cudów. Bóg dawał się nam dotknąć, jakkolwiek to nieprawdopodobnie brzmi. Przystąpiliśmy do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka (KWC). Kilka dni wcześniej wysłuchaliśmy konferencji nt. KWC. Naśmiewaliśmy się z tego dzieła, że to nie dla nas, że my przecież nie pijemy. Jednak Bóg doświadczył nas kilka chwil później takimi sytuacjami, że śmiech przerodził się w głęboką zadumę. Przystąpiliśmy do KWC, choć kilka chwil przed złożeniem deklaracji, kiedy trzeba było ją podpisać, okazało się, że w torebce Angeliki nie ma żadnego długopisu, a na co dzień ma ich co najmniej kilka (!). Szatan wie, gdzie najlepiej mieszać ;)

Dziś wiemy, że z jednej strony, te kilkanaście lat od naszego poznania do czasu wstąpienia do Domowego Kościoła to czas stracony, którego nie cofniemy, gdyż mogliśmy współpracować z łaską Bożą, a liczyliśmy tylko na siebie. Z drugiej strony, to ogromne doświadczenie Miłości Miłosiernej. Dziś wiemy, że warto, że wręcz to nasz obowiązek, aby każdego dnia pytać: Czego Panie od nas oczekujesz, jaka jest Twoja wola? („Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana”, Ef 5,17). Wiemy, że Bóg błogosławi nam każdego dnia, choć nie zawsze o tym pamiętamy. On stoi zawsze przy nas. 

Chwała Panu!
Angelika i Jacek

Kategoria: