Relacja z rekolekcji ONŻ III stopnia w Przemyślu

Dość długo nie uczestniczyliśmy w rekolekcjach piętnastodniowych, a ponieważ do formacji podstawowej brakowało nam ONŻ III-go stopnia, zapadła decyzja, że w tym roku jedziemy na rekolekcje. Ofert dotyczących tego rodzaju rekolekcji nie jest zbyt wiele, ponieważ miejsce oazy musi spełniać pewne warunki, np. odpowiednia ilość kościołów. Znaleźliśmy w stronach DK propozycję z Przemyśla. Ze Szczecina do Przemyśla jest prawie tysiąc kilometrów, a ponieważ rekolekcje III-go stopnia polegają na pielgrzymowaniu 
z parafii do parafii, trzeba było pokonać tę odległość samochodem. 
Podkarpacie, jak wiadomo ostoja katolicyzmu w Polsce, a więc dobre miejsce na ucztę duchową. Przed wyjazdem otrzymaliśmy wskazówki od organizatorów, m.in. informujące , że ksiądz moderator jest doświadczonym kapłanem DK, prowadzi rekolekcje ciekawie 
i dynamicznie, ale jest wymagający (jak bardzo, mieliśmy się wkrótce przekonać). Poproszono nas o zabranie ze sobą brewiarza grubego, kapłańskiego. Ja zabrałem brewiarz dla świeckich, który oczywiście okazał się nieprzydatny. 
Podczas rekolekcji wszystko było idealne (chodzi nie tylko o część duchową formacyjną). Może dlatego na początku było to odrobinę irytujące, gdyż nie jesteśmy przyzwyczajeni do funkcjonowania w świecie ideałów, gdy otacza nas szara rzeczywistość. Rekolekcje miały bardzo interesującą formę, a mianowicie połączono nasze rekolekcje Domowego Kościoła z oazą młodzieżową, również III-go stopnia. Na początku wydawało mi się to dziwne: jak to, mamy się formować wspólnie z nastolatkami? Po zakończeniu oazy wiedziałem już jak wiele wartości daje taka formuła. Młodzi czerpali z naszych świadectw, 
a my uczyliśmy się od nich. Wśród uczestników byli także rodacy z Niemiec i Francji.
Ksiądz Adam, którego zaliczyłbym do grona „gwałtowników”, jakim był przede wszystkim założyciel naszego Ruchu, Sługa Boży Franciszek, rzeczywiście przygotował dla nas wiele niespodzianek. Oprócz standardowego programu rekolekcji mieliśmy zapewnione atrakcje kulturalne (koncerty, muzea, zwiedzanie ciekawych miejsc w Przemyślu i okolicach np. Pałac w Krasiczynie). Był również dyskusyjny klub filmowy. Ksiądz Adam rekomendował książki, które warto przeczytać (ks. Adam: nie czytajcie dobrych książek, czytajcie tylko bardzo dobre !). 
W mieście zachowały się pozostałości Twierdzy Przemyśl z czasów monarchii austriacko-węgierskiej. Na terenie jednego z fortów odbyliśmy nabożeństwo Drogi Krzyżowej, ale nie był to spacer od stacji do stacji. Trasę wytyczał ks. Adam w sposób nieprzypadkowy, wymagający dużej sprawności fizycznej. Nie wiedziałem w jakim celu zabieramy  na Drogę Krzyżową linę używaną do wspinaczek, ale później już wiedziałem po co. Pomimo utrudnień wszyscy dali radę, chociaż niektórzy z nas mieli już kilkanaście kilogramów za dużo, a inni od paru lat pobierają emeryturę.
Podczas rekolekcji mieliśmy możliwość wysłuchania wielu świadectw zaproszonych gości, w tym również współpracowników księdza Blachnickiego. Zostaliśmy zaszczyceni także spotkaniami z biskupami podczas trzech różnych wydarzeń. Jednym z nich była uroczysta eucharystia pod przewodnictwem arcybiskupa Michalika, podczas którego była możliwość złożenia deklaracji przystąpienia do KWC.
W czasie, gdy odbywaliśmy nasze rekolekcje prowadzono na terenie diecezji aż 11 oaz. Wszyscy spotkaliśmy się w Dniu Wspólnoty, za organizację którego odpowiedzialny był ks. Adam. Nie muszę dodawać, że wszystko odbyło się perfekcyjnie, choć szatan próbował udaremnić to przedsięwzięcie. Po mszy św. w katedrze przeszliśmy wspaniałym orszakiem ulicami Przemyśla z pieśnią i modlitwą do hali sportowej, gdzie wyznaczono główne spotkanie wspólnot. Po drodze ks. Adam idąc na czele pozdrawiał przypadkowych ludzi, pomachał także ręką do pewnego pana, który wyglądał na tzw. „wczorajszego”. Jegomość trochę zdezorientowany odpowiedział również gestem pozdrowienia. Można? Można. 
Wielkim przeżyciem duchowym była modlitwa wstawiennicza, poprowadzona przez zaproszonych na tę okoliczność członków Odnowy w Duchu Świętym. Wrażeń z tego wydarzenia nie można opisać słowami, ale na pewno pozostaną w naszych sercach na długo.
Jednym z owoców tych rekolekcji było przystąpienie przez nas, to znaczy przeze mnie i moją żonę Ewę, do niedawno zawiązanego „Bractwa ratowania dusz od potępienia wiecznego”. Nasza pomoc polega na codziennej modlitwie, według ustalonej reguły, 
w intencji ratowania grzeszników, którzy zagrożeni są zgubą wieczną. Każdy może przystąpić do tej inicjatywy (www.bractwo.przemyska.pl).
Rekolekcje były wspaniałym przeżyciem i mam nadzieję, że przyniosą wiele owoców. Najważniejsze jest jednak to, że po tych rekolekcjach utwierdziłem się w przekonaniu, że BÓG MNIE KOCHA ! Chwała Panu !

Ewa i Wiesiek ze Szczecina                                       

Kategoria: