Pragnę służyć, poślij mnie...

 

Od pewnego czasu słyszałam i rozmawiałam z osobami, które dzieliły się ze mną radością: ”Jedziemy do Krakowa,  Fatimy, do Guadelupe, Medjugorje czy  innych miejsc…”. Radość osób wyjeżdżających w te święte i piękne miejsca, była również moją radością. Nie zazdrościłam, lecz w skrytości serca myślałam – Panie jak to jest, że jedni odwiedzają Ciebie i Twoją Matkę nawet w tak dalekich krańcach Polski i świata, a mnie i mojemu mężowi  nie po drodze, nawet do Łagiewnik czy Krakowa.

No cóż, widocznie tak musi być. I tak mijały dni i tygodnie. Po południu, w środę 22 lutego tego roku (Dzień Maryjny), zadzwonił telefon. Po chwili w słuchawce słyszę dźwięczny głos: „Czy pojechalibyście z nami na Kongregację Odpowiedzialnych do Częstochowy, trwającą od piątku do niedzieli?” Spontanicznie, bez zastanowienia odpowiedziałam tak, ale po chwili, gdy to do mnie dotarło stwierdziłam, że muszę porozmawiać ze Zbyszkiem. Po krótkim omówieniu potwierdziłam chęć wyjazdu.

Do Częstochowy - w 6-osobowej grupie - dojechaliśmy w wyśmienitym humorze. Od razu udaliśmy się do auli o. Kordeckiego, aby uczestniczyć w modlitwie rozpoczynającej Kongregację. Już tego piątkowego wieczoru setki osób zgromadziło się w auli, aby świętować to wielkie wydarzenie, jakim jest Kongregacja Odpowiedzialnych na Jasnej Górze. Przyjechali ludzie z różnych zakątków Polski, świata. Dało się odczuć wspaniałą i radosną atmosferę, jednoczącą wszystkich członków Ruchu. Uwieńczeniem tego wieczoru była modlitwa do Ducha Świętego o dobre i owocne przeżycie tego wydarzenia oraz za wielkie dzieło życia sługi Bożego księdza Franciszka Blachnickiego. 

Sobota. Jutrznia, uroczyste otwarcie kongregacji i zawiązanie wspólnoty. Uczestnictwo w Eucharystii, której przewodniczył ks. bp Piotr Turzyński oraz konferencje: nawiązujące do hasła roku 2017/2018 - „Sługa Niepokalanej”, ukazujące w jaki sposób powinno być ono realizowane w pracy rocznej Ruchu, nie w diecezji lecz w obszarze wspólnot parafialnych, a także konferencja nawiązująca do nauki Ojca Świętego Franciszka, - czyli „Techniki schodzenia z kanapy”. Wielkim i poruszającym serca przeżyciem były Nieszpory z modlitwą za dzieło sługi Bożego księdza Franciszka Blachnickiego i błogosławieństwo osób, które pragną służyć, włączając się do Stowarzyszenia Diakonia Ruchu Światło-Życie, a także błogosławieństwo kapłanów wstępujących do Unii Kapłanów. Jak powiedział moderator generalny ks. Marek Sędek, takie wydarzenie to jednocześnie wielkie święto i wielka radość, że tak wiele osób chce naśladować Chrystusa Sługę i Maryję Służebnicę. Serce się radowało, że mogliśmy się modlić w intencji Agnieszki i Przemysława Gazińskich oraz Huberta Kaczmarka, którzy powiedzieli Panu Bogu „pragnę służyć” otrzymując z rąk ks. Marka Sędka błogosławieństwo. Wraz z naszym moderatorem diecezjalnym ks. Piotrem Listwoniem, parą filialną Małgorzatą i Tomaszem Kasprowiczami, parą diecezjalną Anną i Dariuszem Porazikami, Adamem Tuszyńskim oraz naszą wspaniałą młodzieżą, mocno przeżywaliśmy tę uroczystość, a szczególnie błogosławieństwo Agnieszki, Przemka i Huberta. Po nabożeństwie gratulowaliśmy im odwagi i zaufania Panu. Powiedzenie Panu „poślij mnie, pragnę służyć” świadczy o ich wielkiej wierze i ufności Panu. Po nabożeństwie zapytaliśmy ich - tak po ludzku - o przeżycia. Wszyscy odpowiedzieli: „Tego nie da się opowiedzieć, to się przeżywa z ogromnym biciem serca i łzami w oczach”. W takich chwilach nie ma przysłowiowych „twardzieli”, w takich chwilach jesteśmy słabi i malutcy, za to wiara jest WIELKA. Tego wieczoru wszystkich nas unosił Duch Pański. W niedzielę wysłuchaliśmy kolejnych konferencji i świadectw: ks. Michała Misiaka i Jana Budziaszka, perkusisty zespołu Skaldowie (którego fanką jestem do dzisiaj, a świadectwo życia i trwania w sakramentalnym związku małżeńskim Jacka i Haliny Zielińskich wielokrotnie pokazywałam w poradni narzeczonym).
Zwieńczeniem całego naszego pobytu było oddanie się Maryi - Matce Bożej Częstochowskiej podczas Eucharystii w bazylice na Jasnej Górze, której tym razem przewodniczył ks. bp Adam Szal z udziałem ok. 150 kapłanów. Po Mszy św. jeszcze radosne pożegnania z uczestnikami kongregacji, z siostrami Antoninkami, które nas gościły, i powrót do domu.

Na koniec za Janem Budziaszkiem muszę powiedzieć, że w życiu nie ma przypadków, że wola Boża, żeby nie wiem jak nie zgadzała się z moją wolą, jest zawsze dla mnie dobra i zbawienna. I to, że właśnie my pojechaliśmy do Częstochowy było założeniem Maryi, a nie moim i mojego męża. Ona tak chciała i tak się stało. Nie moja lecz Twoja wola Panie niech się stanie. Niech te słowa będą na ustach i w sercu każdego z nas.

W imieniu swoim własnym i mojego męża Zbyszka
Krysia Zawal

Kategoria: