Odkryliśmy na nowo Bożą miłość

 

Oaza Rodzin I stopnia (2015 rok - Krajnki Górny)

Jeżeli są w życiu człowieka wydarzenia, które mogą to życie zmienić, to można do nich bez wątpienia zaliczyć rekolekcje. 
W Domowym Kościele jesteśmy od niespełna roku. Dziś wiemy, że decyzja o wstąpieniu do DK była w stu procentach właściwym posunięciem. Spotkaliśmy ludzi, z którymi dobrze się rozumiemy, nadajemy na tych samych falach. Łączy nas wspólna pasja – Bóg. 

Przez ostatni rok raczej nie rozważaliśmy możliwości wyjechania na rekolekcje formacyjne. Powód był jeden – finanse. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że koszt ponad 2000 zł zdecydowanie przerasta nasze możliwości. Jednak Pan miał inny pogląd na tę sprawę. Tak pokierował naszym życiem, że znaleźli się ludzie, którzy pomogli nam modlitwą,  materialnie i ostatecznie zaklepaliśmy miejsce na Oazie Rodzin I stopnia w Krajniku Górnym. Jechaliśmy tam nastawieni bardzo pozytywnie, jednak nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że jeszcze więcej radości doświadczymy na miejscu. 

Zaczęło się od poznawania terenu, ośrodka, ludzi. W większości się nie znaliśmy. Jednak z dnia na dzień zawiązywały się nowe znajomości. Plan rekolekcji był dosyć napięty. Nie było to uciążliwe. Wręcz przeciwnie – wprowadzało ład, organizację i rytm, który niósł nas przez kolejne dni. Każdy ranek zaczynaliśmy jutrznią i wspólnym śniadaniem. Potem przychodził czas na szkołę modlitwy, namiot spotkania, rozmowy ewangeliczne, Mszę świętą. Po obiedzie czas spędzaliśmy z całą rodziną. Późnym popołudniem szkoła życia, szkoła śpiewu, wieczorem pogodny wieczór i Apel Jasnogórski. Dzień był wypełniony modlitwą, śpiewem, skupieniem, dyskusją i uśmiechem. Z dużym wzruszeniem wspominamy chwile spędzone przed Najświętszym Sakramentem: modlitwę małżonków, modlitwę wstawienniczą czy wspomniany już namiot spotkania. Bardzo budująca była droga krzyżowa, w czasie której całą rodziną mogliśmy nieść krzyż, wigilia Zesłania Ducha Świętego, nabożeństwo odnowy przymierza chrztu świętego czy odnowienie przyrzeczeń małżeńskich. Nasze dzieci nie tylko miały zapewnioną bardzo dobrą opiekę i świetną zabawę, ale w czasie organizowanym przez diakonię wychowawczą rozwijały się duchowo. Jaka duma rozpiera mamę czy tatę, którzy widzą, jak ich dzieci w pełnej szczerości, z autentycznym zaangażowaniem niosą do ołtarza przygotowane przez siebie z patyków krzyże czy korony cierniowe, ofiarowują wycięte z papieru serca i w tych symbolach dotykają Pana Boga. Gdy spojrzymy wstecz i myślą ogarniemy wszystko to, co wydarzyło się przez siedemnaście dni rekolekcji, to ten cały obraz układa się we wspaniałą mozaikę pięknych uczuć, duchowych przeżyć, chwil spędzonych sam na sam z Panem. Jego dopełnieniem może być tylko wspomnienie dnia wspólnoty, który spędziliśmy w Wisełce. Był to dzień wielu świadectw, odważnych decyzji (wspólnie z innymi przystąpiliśmy do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka - wspaniała sprawa) i radosnego świętowania tego, co było istotą Oazy Rodzin I stopnia: przemiany naszych serc, otwarcia się na działanie Ducha Świętego, dostrzeżenia życia wewnętrznego, które jest najlepszym sposobem na zanurzenie się w Bogu i przede wszystkim przyjęcie Jezusa jago swojego Pana i Zbawiciela. 

Przeżyte przez nas rekolekcje faktycznie otworzyły nas jeszcze bardziej na Boga. Weszliśmy jakby na wyższy poziom miłości, która wciąż jest obecna w naszych sercach. To niesamowite doświadczenie rekolekcji, natłoku duchowych przeżyć, pięknych doznań i uniesień nie było jedynie chwilowym impulsem, który zanikł, gdy wróciliśmy do domu. Boża miłość, którą na nowo odkryliśmy w czasie rekolekcyjnych spotkań z Panem, dzięki Jego łasce trwa w nas i uzdalnia do coraz głębszego zanurzania się w Bogu, coraz nowego doświadczania Go w modlitwie, chwilach skupienia, spotkaniach ze słowem Bożym, do trwania w Panu w każdej chwili naszego życia. 

Jesteśmy wdzięczni naszej parze pilotującej, że namówiła nas na wyjazd na rekolekcje, przyjaciołom z kręgu, że wspierali nas modlitwą, parze prowadzącej, księdzu Wojtkowi, diakonowi Mateuszowi i wszystkim, których mieliśmy szczęście spotkać w Krajniku, za wzajemne ubogacanie się. A Panu Bogu za to, że to wszystko ogarnął swoim zamysłem i pozwala nam czerpać owoce z tego niezwykłego czasu i obdarowywać nimi innych. Chwała Panu.

Ola i Krzysiek z Martą i Filipem
z Bydgoszczy

 

Kategoria: