Świadectwo z rekolekcji ONŻ II stopnia w Mrzeżynie

W tym roku mieliśmy ogromne pragnienie serca, żeby pojechać na rekolekcje Oazy Rodzin II stopnia do Mrzeżyna. Trzy dni przed wyjazdem zepsuł nam się samochód. Mechanik oznajmił, że naprawi go najwcześniej po weekendzie. W tej niezadowalającej nas sytuacji zaczęliśmy wielbić Boga, bo bez Niego nic nie możemy uczynić. Kiedyś nauczyliśmy się nie prosić, lecz uwielbiać Jezusa we wszystkich trudnych sytuacjach naszego życia i zawsze dobrze na tym wychodziliśmy. 
Wiedzieliśmy już wtedy, że rekolekcje będą owocne. Następnego dnia otrzymaliśmy propozycje pomocy z wielu stron. Nasi przyjaciele z rejonu pożyczyli nam swój samochód, a godzinę później dostaliśmy informację od mechanika, że nasze auto jest już sprawne i gotowe do odbioru. Ostatecznie pojechaliśmy swoim samochodem, zawierzając się jak zawsze Bogu i Matce Najświętszej, aby nas prowadzili. 
Mój mąż, znający trasę do Mrzeżyna, zagapił się i przejechał zjazd, w który powinniśmy byli skręcić. Chwilę później jechaliśmy drogą, która nie nadawała się do jazdy. Mogły nią jechać jedynie kombajny, ale powolutku przejechaliśmy. To nie mąż się zagapił, tylko Duch Święty nas tak poprowadził. Pewnie zastanawiacie się dlaczego taka teoria? Już wyjaśniamy. Po przyjeździe na rekolekcje, podczas Namiotu Spotkania oboje dostaliśmy od Ducha Świętego to samo słowo, że właśnie tą trasą mieliśmy jechać. Chwała Panu!
Na rekolekcjach nasze dzieci: 3,5 letni Antoni oraz13-miesięczny Ignacy wspaniale się zaaklimatyzowali i bardzo chętnie szli pod opiekę diakonii wychowawczej. Najbardziej bałam się, że najmłodszy synek, który jest często karmiony piersią, nie będzie odstępował mnie na krok i przez to nie przeżyję rekolekcji w skupieniu. Zaufałam Panu i było pięknie. Mieliśmy z mężem bardzo dużo czasu na modlitwę, na uczestniczenie w pełnym skupieniu w Eucharystii i na rozmowy ze sobą, podczas gdy dzieci spędzały miło czas z innymi dziećmi. 
Zaczerpnęliśmy ze Źródła na Oazie i po powrocie do naszej "pustyni" w Szczecinie mamy pragnienie aby służyć, i przeświadczenie, że Ruch Światło - Życie jest drogą, którą chcemy iść.
Podczas rekolekcji kiełkowała w nas myśl, żeby służyć w diakonii wychowawczej i pomagać innym małżeństwom w opiece nad ich pociechami, aby mogli, tak jak i my, w pełni uczestniczyć w rekolekcjach i mieć czas na wszystko co Bóg w tym czasie daje. W trakcie Oazy zostaliśmy do tego powołani przez Ducha Świętego i z tą misją zostaliśmy rozesłani.
Owoce przeżytych rekolekcji zbieramy do teraz. Jedno z nas przystąpiło do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, a parę dni później oboje mogliśmy już o tym z radością świadczyć. 
Tak jak Izraelici wyszli z niewoli, tak i my na tych rekolekcjach wyszliśmy z niewoli lęku i wstydu, aby świadczyć o Jezusie. Bóg daje nam odwagę, kiedy chcemy o Nim mówić, a Duch Święty sam wkłada nam słowa w usta. Trzeba tylko powiedzieć Bogu "tak", a w naszym "tak" jest służba na rzecz innych.
„Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu" (Joz, 24,15).
Paulina i Maciej Zając 

Kategoria: