Jubileusz Diakonii Słowa

 

Jak ten czas szybko mija.
Jeszcze nie tak dawno, w pełni świadomi - na tamten czas – i  w miarę uformowani przyjmowaliśmy Jezusa Chrystusa za swojego Pana i Zbawiciela. Z biegiem lat wzrastała nasza świadomość po co trwamy w Domowym Kościele, Ruchu Światło-Życie i jakie w związku z tym mamy zadanie.

Przez wiele  lat czerpaliśmy wiedzę i gruntowaliśmy nasze trwanie na drodze wzrastania w duchowości małżeńskiej, aż przyszedł czas gdy do naszych serc wdarł się cichy głos, który podsuwał myśl – kończy się czas brania – nadszedł czas dawania. W uszach dźwięczał nam głos ks. Jacka Szunejko, ks. Krzysztofa Cichala i wielu innych, których nie sposób wymienić „nie możecie zatrzymywać wiedzy dla siebie”. Kiedy uświadomiliśmy sobie, że przeżyliśmy wszystkie stopnie rekolekcji (niektóre kilkakrotnie) w tym stopień III – „Kościół jako wspólnota” na dialogu powiedzieliśmy Panu - tak, nie wiedząc jaką posługę podejmiemy. I wtedy jak bumerang posypały się propozycje posługi w poradnictwie rodzinnym i diakonii słowa, a następnie w diakonii liturgicznej oraz rekolekcyjnej. Można się zastanawiać czy nie za dużo tej posługi? Dzisiaj możemy powiedzieć – kto trochę daje, ten dwa razy więcej otrzymuje. Z bożą pomocą można góry przenosić i jak św. Piotr kroczyć po wodzie byle nie zwątpić.

I tak głównym naszym zadaniem stała się troska o materiały formacyjne, aby były dla wszystkich dostępne, a także o to, aby słowo (drukowane i nie tylko) docierało we właściwym czasie do wszystkich członków i wspólnot Ruchu Światło-Życie. Służba w Diakoni Słowa stanowi ważny element formacji duchowej oraz rozwoju osobistego uczestniczących w niej osób. Co więcej - Ojciec Franciszek Blachnicki mówi, że diakonia ma służyć informacją i radą. A więc do diakonii można przyjść nie tylko po to, żeby kupić: materiały formacyjne, książki, kalendarze, naklejki, breloczki i inne gadżety, ale również po to aby uzyskać różne informacje na temat tego, co się dzieje w Ruchu, bądź też po prostu porozmawiać, a w trakcie rozmowy wypić herbatkę. 

Posługę przejęliśmy od Basi i Zbyszka Łosiewiczów i kontynuujemy ją na os. Słonecznym, służąc całej naszej archidiecezji i nie tylko. Czasami po materiały zgłaszają się do nas osoby indywidualnie z oazy młodzieżowej  jak i pary odpowiedzialne za rejony z różnych diecezji, co daje nam ogromną radość. 

Ponieważ w naszej archidiecezji nie mamy siedziby, w której moglibyśmy rozprowadzać materiały jak również służyć radą i słowem, dlatego dobre słowo i dobrą nowinę kierujemy do osób, które spotykają się z nami w domu, w pracy czy podczas okazjonalnych spotkań diecezjalnych. Spotkania te wielokrotnie przynoszą radość i pełnię optymizmu ale są też takie, które działają jak kojący balsam czy opatrunek położony na bolącą i krwawiącą ranę. W życiu człowieka są chwile radosne jak i trudne wymagające wiele wyrzeczenia, z którymi trzeba się zmierzyć, a czasami podzielić z drugim człowiekiem. Nie zawsze potrzebny jest lekarz czy psycholog.  Niekiedy potrzeba tylko  dobrego słowa, które daje  ukojenie i chęć pokonywania trudności. 

Posługując w diakonii słowa uczymy się kochać życie i ludzi, a mottem naszego działania są słowa ks. Jana Twardowskiego „Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy…”

Przez cały okres naszej kadencji nie mieliśmy opiekuna tylko dla naszej diakonii. Otuchy w kontynuowaniu naszej posługi i wzrastaniu na drodze duchowości dodawali nam m.in. ks. Jacek Szunejko i ks. Janusz Szczepaniak.

Wiedzę czerpaliśmy i czerpiemy z dostępnej nam literatury otrzymywanej z CDS RŚŻ, Poradnictwa Rodzinnego oraz z wiedzy zdobytej  na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie czy na spotkaniach DWDD w Poznaniu (2006-2009).

Posługę w tej diakonii podjęliśmy w 2002 roku (w czerwcu będzie pełne 10 lat) i nadal ją kontynuujemy chociaż od pewnego czasu poszukujemy naszych następców. W cichości serca mamy nadzieję, że znajdzie się małżeństwo, które usłyszy głos Pana, tak jak my go usłyszeliśmy.

Krysia i Zbyszek Zawalowie