Formacja

Założyciel

Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki

blachnicki444

Urodził się 24 marca 1921 roku w Rybniku na Śląsku w wielodzietnej rodzinie Józefa Blachnickiego i Marii z domu Miller. Do gimnazjum uczęszczał w Tarnowskich Górach, był bardzo aktywny w harcerstwie. W 1938 roku zdał maturę, we wrześniu podjął służbę wojskową. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 roku, aż do kapitulacji. W październiku w Tarnowskich Górach rozpoczął działalność konspiracyjną. W marcu 1940 roku musiał uciekać przed gestapo. Ujęty w Zawichoście i aresztowany, po kilku tygodniach przesłuchań został wywieziony do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Przebywał tam, z numerem 1201 przez 14 miesięcy, z tego przez 9 miesięcy w karnej kompanii, w bloku 13 oraz przez prawie miesiąc w bunkrze. We wrześniu 1941 roku przewieziony z Oświęcimia do więzienia śledczego w Zabrzu, potem w Katowicach. W marcu 1942 roku został skazany na karę śmierci przez ścięcie za działalność konspiracyjną przeciw hitlerowskiej Rzeszy. Po ponad 4,5 miesiącach oczekiwania na wykonanie wyroku został ułaskawiany, a karę śmierci zamieniono mu na 10 lat więzienia po zakończeniu wojny.W czasie pobytu na oddziale skazańców dokonało się nagłe, cudowne nawrócenie Franciszka Blachnickiego na osobową wiarę w Chrystusa, połączone z decyzją oddania życia na Jego służbę. W latach 1942-45 F. Blachnicki przebywał w różnych niemieckich obozach i więzieniach. W kwietniu 1945 roku został uwolniony przez Armię Amerykańską.

Po zakończeniu wojny wstąpił do Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie. Studiował na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uzyskawszy magisterium z teologii, 25 czerwca 1950 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Jako wikariusz pracował kolejno w kilku parafiach diecezji katowickiej. W pracy duszpasterskiej zwracał szczególną uwagę na formowanie grup elitarnych. Wypracował metodę dziecięcych rekolekcji zamkniętych (Oaza Dzieci Bożych).

W latach 1954-56, w okresie wysiedlenia biskupów śląskich uczestniczył w pracach tajnej Kurii w Katowicach. Przez rok przebywał poza diecezją w Niepokalanowie, studiował tam duchowość i metody pracy apostolskiej o. Maksymiliana Kolbego. W październiku 1956 roku uczestniczył w organizowaniu powrotu biskupów do diecezji. W tym samym roku rozpoczął pracę w Referacie Duszpasterskim Kurii diecezjalnej w Katowicach i w redakcji tygodnika ,,Gość Niedzielny''. Zorganizował i prowadził Ośrodek Katechetyczny, a od 1957 roku społeczną akcję przeciwalkoholową pod nazwą Krucjata Wstrzemięźliwości, która przybrała charakter ruchu odnowy religijno-moralnej, opartego na duchowości o. Maksymiliana Kolbego. Krucjata wydawała swój dwutygodnik pt. ,,Niepokalana zwycięża''. 29 sierpnia 1960 roku Centrala Krucjaty Wstrzemięźliwości w Katowicach została zlikwidowana przez władze państwowe, a w marcu 1961 roku ks. Blachnickiego aresztowano. Po ponad 4 miesiącach aresztu w więzieniu w Katowicach otrzymał wyrok 13 miesięcy więzienia z zawieszeniem na trzy lata, po czym został zwolniony.

W październiku 1961 roku ks. F. Blachnicki podjął dalsze studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (licencjat: ,,Metoda przeżyciowo-wychowawcza dziecięcych rekolekcji zamkniętych''; doktorat: ,,Zasada bosko-ludzka F.X.Arnolda jako zasada formalna teologii pastoralnej i duszpasterskiej''). W latach 1964-1972 pracował na KUL-u w charakterze asystenta i adiunkta, współorganizował Instytut Teologii Pastoralnej. W czerwcu 1972 roku zrezygnował z etatu na KUL-u na znak protestu wobec niezatwierdzenia habilitacji ( Eklezjologiczna dedukcja teologii pastoralnej) przez Ministerstwo Oświaty. W tym okresie działalności naukowej opublikował ok. 100 prac naukowych i popularnych. Wypracował, w oparciu o naukę Soboru Watykańskiego II, personalistyczno-eklezjologiczną koncepcję teologii pastoralnej. Prowadził wykłady pastoralno-naukowych w różnych miastach Polski. Wypracował koncepcję i podwaliny metodologiczne pod katechetykę fundamentalną i teologię pastoralną ogólną. W latach 1964-1980 ks. F. Blachnicki rozwijał ożywi oną działalność w dziedzinie posoborowej odnowy liturgii w Polsce. Założył ,,Lubelski Zespół Liturgistów''. Przez 10 lat był redaktorem ,,Biuletynu Odnowy Liturgii''. Od roku 1967 był Krajowym Duszpasterzem Służby Liturgicznej. Wypracował koncepcję i metody posoborowej formacji służby liturgicznej.

W 1963 roku ks. F. Blachnicki podjął na nowo prowadzenie rekolekcji oazowych. Metodę 15-dniowych rekolekcji przeżyciowych zastosował stopniowo do różnych grup młodzieży, dorosłych i całych rodzin. Praca formacyjna zapoczątkowana w oazie rekolekcyjnej, była kontynuowana w małej grupie w parafii. Ks. F. Blachnicki opracował potrzebne do niej pomoce. W ten sposób oazy rozwinęły się w ruch, zwany dziś Ruchem Światło-Życie.

Celem Ruchu, obejmującego ludzi każdego wieku i stanu, jest wychowanie dojrzałych chrześcijan i zrealizowanie soborowej wizji Kościoła - wspólnoty wspólnot. Ruch rozwijał się w Polsce mimo różnych trudności zewnętrznych. Przenikał też na Słowację i do Czech, a nawet do Boliwii. Podejmował nowe inicjatywy ukazywane przez ks. Blachnickiego: w roku 1979 - Krucjatę Wyzwolenia Człowieka w celu przezwyciężenia alkoholizmu i innych zniewoleń współczesnego człowieka, w roku 1980 - plan Wielkiej Ewangelizacji ,,Ad Christum Redemptorem'' dla dotarcia z Ewangelią do każdego człowieka w Polsce.

W okresie rewolucji Solidarności (1980-1981) ks. F. Blachnicki powołał do istnienia Niezależną Chrześcijańską Służbę Społeczną, mającą upowszechniać ideę ,,Prawda - Krzyż - Wyzwolenie'', tzn. działać w duchu chrześcijańskiej nauki społecznej i ruchu wyzwolenia bez przemocy.

10 grudnia 1981 roku ks. F. Blachnicki wyjechał do Rzymu. Tam zastał go stan wojenny. W roku 1982 osiadł w ośrodku polskim Marianum w Carlsbergu w RFN i rozpoczął organizowanie Międzynarodowego Centrum Ewangelizacji Światło-Życie. Prowadził w nim pracę duszpasterską wśród polskich emigrantów. Kontynuując pracę społeczno-wyzwoleńczą, wydawał biuletyn ,,Prawda-Krzyż-Wyzwolenie'', a w czerwcu 1982 roku założył ,,Chrześcijańską Służbę Wyzwolenia Narodów'' - stowarzyszenie skupiające Polaków i przedstawicieli innych narodów Europy Środkowo-Wschodniej wokół idei suwerenności wewnętrznej i jedności narodów w walce o wyzwolenie. Tę działalność społeczno-wyzwoleńczą prowadził z pobudek religijnych, inspirowany nauką Jana Pawła II, wierny zasadzie ,,światło-życie''.

Jeszcze w Polsce, a potem także zagranicą nawiązywał kontakty ekumeniczne z różnymi ruchami odnowy. Zmarł nagle w Carlsbergu 27 lutego 1987 roku

Ks. F. Blachnicki jest ojcem duchowym dla Ruchu Światło-Życie i dla związanych z ruchem wspólnot życia konsekrowanego: żeńskiej - Instytutu Niepokalanej, Matki Kościoła, i męskiej - Wspólnoty Chrystusa Sługi.

Grażyna Wilczyńska

Czytaj dalej

Znak Ruchu Światło - Życie







Znakiem Ruchu Światło - Życie jest starochrześcijański symbol ΦΩΣ (czyt.: FOS), ΖΩΗ (czyt.: ZOE) - gr. słowa światło-życie splecione literą omega, tworzące krzyż.


foska4

 




W znaku tym zawarty jest postulat jedności między światłem które otrzymujemy od Boga a naszym życiem - to światło otrzymane w Bożym Słowie i modlitwie musi stawać się treścią życia, nie może pozostać martwą literą, nie może być tak, że wiara swoje, a życie swoje.




Jest to też znak Chrystusa, w którego życiu najpełniej objawiło się światło miłości Boga i Jego zbawczego planu, dopełniającego się w Kościele. Jest on również wezwaniem do całkowitego oddania się Chrystusowi - Panu i Zbawicielowi, aby wraz z Nim - kierując się prawem życiodajnej śmierci - budować Kościół Żywy, poczynając od tego Kościoła, który jest w człowieku - za cenę umierania "starego człowieka".

Dalej - poprzez wydanie siebie dla braci na wzór Ukrzyżowanego Pana i budowanie wspólnoty Kościoła przez nieustanne przekreślanie siebie, aż do zjednoczenia na wzór Maryi z Chrystusem w godzinie Krzyża - źródła życia dla całego Kościoła. Znak "Fos-Zoe" jest również znakiem mocy, mocy Ducha Świętego, która dokonuje w człowieku tego, co dla jego naturalnych sił jest niemożliwe - sprawia w nim jedność światła i życia.

Natomiast znakiem Domowego Kośioła, gałęzi rodzinnej Ruchy Światło - Życie są te same dwa greckie słowa ΦΩΣ (czyt.: FOS), ΖΩΗ (czyt.: ZOE), wpisane w kształt krzyża, wyrastającego spomiędzy dwóch złączonych obrączek, umieszczonych wraz z krzyżem w stylizowanej figurze domu.

domowy

 

Domowy Kościół używa również znaku Equipes Notre Dame - ikony Świętej Rodziny.

 

Ikona-sw-Rodziny

 

Dla chętnych do poczytania forum, które porusza temat do czego służy foska:



http://www.oaza-pila.salezjanie.pl/forum/viewtopic.php?t=183&postdays=0&postorder=asc&start=0

Czytaj dalej

Moderator Ruchu Światło - Życie

Moderator, moderator generalny, moderator świecki
Osoba (kapłan) stojąca na czele Ruchu w danej parafii (moderator parafialny), diecezji (moderator diecezjalny), czy też w ogóle na czele Ruchu (moderator generalny). Moderatorem nazywany jest też kapłan prowadzący dane rekolekcje. W przypadku osoby świeckiej dzielącej zadania z moderatorem mówimy o moderatorze świeckim.


Moderatorzy Generalni Ruchu Światło - Życie
ks. blachnickiks.danielskiks.bolczykks. litwinczukks. wodarczyk
Moderatorzy Domowego Kościoła
ks. wachowicz
Czytaj dalej

Krąg Domowego Kościoła





krag

 

 

Krąg Domowego Kościoła tworzą od 4 do 7 małżeństw i kapłan jako doradca duchowy. Spotkania kręgu odbywają się raz w miesiącu w mieszkaniach poszczególnych małżeństw należących do danego kręgu. Spotkania służą wzajemnemu ubogacaniu się w Chrystusie oraz wymianie doświadczeń w pracy nad sobą i w realizowaniu zobowiązań. Jest to też okazja do podzielenia się codziennymi troskami i sukcesami małżeństw, zasięgnięcia porady lub znalezienia sposobu na rozwiązanie problemów. Spotkania mają też za zadanie pogłębienie przyjaźni pomiędzy członkami kręgu, w ten sposób może się zawiązać wspólnota ludzi dążących wspólnie do Chrystusa. W Domowym Kościele rodzina jest podstawowym miejscem formacji, krąg jest podstawowym elementem w jego strukturze organizacyjnej jako środowisko formacyjne i ewangelizacyjne, służące rodzinom, jest on szczególnym “laboratorium” duchowości małżeńskiej.

Czytaj dalej

Diakonia




Rezultatem formacji podstawowej członków Ruchu jest świadomość odpowiedzialności za sprawy Kościoła i świata, która wyraża się w podejmowaniu służby na rzecz Ruchu i wspólnot lokalnych. Z poczucia odpowiedzialności za losy Narodu wyrosła Krucjata Wyzwolenia Człowieka.

Osoby podejmujące posługę w Ruchu określa się mianem Diakonii Ruchu Światło-Życie. Ze względu na teren działania wyróżnia się diakonie centralne, filialne, diecezjalne, rejonowe i parafialne. Różne dziedziny działalności Ruchu rodzą potrzebę powstawania na każdym szczeblu terytorialnym diakonii podejmujących posługę na rzecz jedności, ewangelizacji, miłosierdzia, wyzwolenia, życia, deuterokatechumenatu, oaz rekolekcyjnych, Domowego Kościoła, liturgii, modlitwy, słowa, komunikowania społecznego,  wspólnot lokalnych oraz innych. Diakonie te gromadzą osoby wszystkich stanów.

Działanie Diakonii Ruchu Światło-Życie określają następujące zasady:
a) kolegialności, zgodnie z którą służba na każdym szczeblu musi być sprawowana zespołowo;
b) pomocniczości, zgodnie z nią zadania, które mogą być wykonane na niższym szczeblu odpowiedzialności, nie muszą być przekazywane w górę;
c) solidarności, zgodnie z którą wszyscy czują się współodpowiedzialni za wszystkie sprawy, chociaż w ramach organizacji pracy każdy ma wyznaczone swoje zadanie.

W roku Wielkiego Jubileuszu 2000 Konferencja Episkopatu Polski powołała stowarzyszenie "Diakonia Ruchu Światło-Życie". Stowarzyszenie to nie zastępuje Ruchu, jest jedynie prawną formą organizacji jego diakonii powołaną w tym celu, aby Ruch Światło-Życie mógł lepiej służyć swoim charyzmatem budowaniu Kościoła i pełnieniu jego misji w świecie.


Statut stowarzyszenia "Diakonia Ruchu Światło-Życie"





- Diakonia Jedności - powinna czuwać nad jednością grup oazowych w parafii, nad jednością grupy parafialnej z całą wspólnotą parafialną, z Ruchem w diecezji i ogól­nopolskim oraz koordynować pracę wszystkich grup oazowych na terenie parafii. W jej skład wchodzą: moderator, animator Diakonii Jedności i animatorzy poszcze­gól­nych diakonii działających na terenie parafii;

- Diakonia Deuterokatechumenatu - ma za zadanie zabiegać o prawidłowy przebieg i roz­wój formacji poszczególnych poziomów (dzieci, młodzież, dorośli samotni, rodziny) i stopni w ciągu roku oraz kierować tym rozwojem, a także starać się o za­bez­pie­czenie na przyszłość kadry animatorów grup. W jej skład wchodzą animatorzy pro­wa­dzący grupy poszczególnych poziomów i stopni, którzy spośród siebie wybie­ra­ją animatora diakonii;

- Diakonia Ewangelizacji - jej celem jest prezentowanie nowych możliwości i metod ewangelizacyjnych we współczesnym świecie, ukazywanie potrzeby i sposobów po­słu­giwa­nia się Pismem Świętym w codziennym życiu oraz uwrażliwianie na po­trze­bę ewan­gelizacji świata, w który żyjemy. W miarę możliwości winna także na terenie parafii (i nie tylko) przygotowy­wać i przeprowadzać akcje ewangelizacyjne bądź słu­żyć po­mo­cą w ich przeprowadza­niu;

- Diakonia Modlitwy - powinna uwrażliwiać na potrzebę modlitwy w codziennym ży­ciu w różnych intencjach, zapoznawać z wielorakimi formami przeprowadzania mo­dlitw (nie zapominając jednak o pielęgnowaniu także form tradycyjnych, co jest szcze­gólnie ważne w parafii), winna też budować jedność w parafii poprzez wspólne modlitwy z całą wspólnotą parafialną;

- Diakonia Liturgiczna - jej celem jest dbanie o właściwy przebieg liturgii w czasie wszelkich uroczystości organizowanych przez grupę oazową bądź odbywających się z jej udziałem, prze­prowadzanie Kręgów liturgicznych i przygotowywanie komen­ta­rzy przed niedzielami i różnymi uroczystościami, prowadzenie kursu liturgicznego na podstawie "Kręgu liturgicznego" Oazy II°;

- Diakonia Wyzwolenia - powinna informować o potrzebie i sposobach przeciwdziała­nia nało­go­m: alkoholizmu, nikotynizmu, narkomanii oraz zabójstwom nienarodzonych i swobodzie obyczajowej; inicjować formy ekspiacji za ludzi pogrążonych w powyż­szych nałogach, dopuszczających się zbrodni dzieciobójstwa i głoszących swobodę obyczajową oraz podejmować i organizować modlitwę za narażonych na wpływ tych negatywnych postaw i zachowań;

- Diakonia Miłosierdzia - jej głównym celem jest służenie pomocą istniejącym już na trenie parafii dziełom charytatywnym; ukazywanie ważności i potrzeby służby mi­ło­sier­dzia przez organizowanie specjalnych programów, wieczorów tematycznych; od­wie­dzanie chorych, zapobieganie doraźnym potrzebom ludzi biednych; organi­zo­wa­nie wspólnie z Diakonią Modlitwy modlitw dla chorych, specjalnych spotkań;

- Diakonia Świadectwa - jej głównym celem jest prezentacja Ruchu na forum parafii, zabieganie o nowych członków, informowanie na bieżąco o tym, co dzieje się w Ru­chu, sprawowanie czynnej opieki nad gablotami parafialnymi;

- Diakonia Słowa - powinna zaopatrywać członków Oazy w parafii w po­trzebne do pracy w Ruchu materiały, a teraz jeszcze dodatkowo starać się o roz­pro­wadzanie w parafii pozycji wydawanych przez Wydawnictwo Światło-Życie na­sze­go Ru­chu.

ks. Mirosław Kiedzik

Czytaj dalej

Animator




W gałęzi młodzieżowej Ruchu Światło-Życie animatorem można zostać po formacji podstawowej, po ukończonej Szkole Animatora, odbytej praktyce na rekolekcjach wakacyjnych, pozytywnej weryfikacji Moderatora Diecezjalnego, przeżyciu rekolekcji ORD i mając rocznikowo 18 lat lub więcej.

Szkoła Animatora ma za zadanie jak najlepiej przygotować kandydata do posługi animatorskiej we wspólnocie parafialnej i to zarówno od strony posiadanej wiedzy, formacji wewnętrznej i umiejętności praktycznych.

Program Szkoły Animatora odpowiada przeżywanej równolegle formacji podstawowej w małej grupie, uzupełnia ją i poszerza.

Natomiast w kręgach Domowego Kościoła posługę pary animatorskiej w początkowych spotkaniach nowego kręgu pełni małżeństwo, zwane parą pilotującą, wyznaczone przez parę rejonową. Kończąc swą posługę (po około 18 miesiącach) para pilotująca mianuje na jeden rok parę animatorską spośród małżeństw tworzących krąg. W następnych latach pracy para animatorska jest wybierana spośród par kręgu w głosowaniu tajnym, na spotkaniu podsumowującym pracę roczną (w czerwcu). Kadencja pary animatorskiej trwa jeden rok, ale poprzez tajne głosowanie możliwe jest jej przedłużenie na kolejny rok formacyjny.

 

Chciałbym zacytować parę artykułów na temat animatora. Autor tekstów pisał o animatorstwie na poziomie Oazy młodzieżowej, ale zastanówmy się czy z tym tekstem nie powinny się zapoznać także pary animatorskie kręgów Domowego Kościoła.


Kim ...nie powinien być animator

Bardzo często zastanawiamy się kim powinien być animator Ruchu Światło-Życie - jakie powinien mieć cechy, co umieć, co sobą reprezentować... Ja - nieco przewrotnie - chciałbym zastanowić się, jaki nie powinien być animator. No bo jeśli ma on być tym, który prowadzi do Chrystusa, to jest chyba kilka spraw, postaw, stylów działania, których zdecydowanie powinien unikać, których nie da się pogodzić z posługą animatorską.

Po pierwsze - animator nie powinien być guru dla swojej grupy. Parę razy w życiu widziałem takich "animatorów", którzy w prowadzonej grupie kreowali obraz siebie jako człowieka nieomylnego, wszystkowiedzącego, "mistrza wszech nauk".

Na krótką metę to nawet działało - grupa młodych ludzi (najprościej przeprowadzić taką "operację" na Dzieciach Bożych, ale i młodsze grupy młodzieżowe dają się na to nabrać...) patrzyła w swojego animatora jak w tęczę, a każde jego słowo przyjmowała jak objawienie. Jednak zawsze po pewnym czasie doprowadzało to do fatalnych skutków - w końcu grupa orientowała się, że ten człowiek nie jest nieomylny, że popełnia błędy, że może się mylić... A za tym przykrym "odkryciem" często szła decyzja o porzuceniu formacji. Animator to nie guru - nie musi znać się na wszystkim, ma prawo się mylić, ma także prawo czegoś nie wiedzieć ("...szczerze mówiąc, to nie wiem, jak odpowiedzieć Ci na to pytanie, ale wiesz - na następne spotkanie postaram się to sprawdzić...").

Warto pamiętać, że nawet w sprawach wiary i moralności nie każdy jest nieomylny, a także umieć rozróżniać to, co mówi Kościół od tego, co "mnie się wydaje..." (nie wolno głosić własnego "widzimisię" jako nauki Kościoła!!!)

Po drugie - animator nie powinien być belfrem. Rolą animatora nie jest nauczanie - nawet, jeśli w ramach formacji ma on do przekazania sporą dawkę konkretnej wiedzy. Postawa typu "...pójdź, dziecię, ja cię uczyć każę..." na pewno nie pomoże w nawiązaniu dobrego kontaktu z grupą. Młodzi ludzie zwykle mają "powyżej uszu" szkoły i uczenia się, toteż jeśli spotkanie formacyjne odbierać będą jako kolejną lekcję, to wkrótce przestaną na nie przychodzić... Poza tym animator nie może zapominać o tym, że w sprawach wiary "...jeden jest wasz nauczyciel - Chrystus", zaś on sam jest tylko "sługą nieużytecznym".

Po trzecie - animator nie powinien być "świętszy od papieża". Wielokrotnie spotykałem (na szczęście nie jako uczestnik formacji...) animatorów, którzy pozowali na takich właśnie "świętych", demonstracyjnie pokazując grupie (a także innym członkom wspólnoty) swoją moralną doskonałość i nieskazitelność ("...patrzcie i uczcie się..."). Zastanawiające, że bardzo często wiązało się to z interpretacją na przykład zagadnień moralnych daleko ostrzejszą od ...obowiązującej wykładni Kościoła Katolickiego. Co gorsza jednak - postawa taka zwykle owocowała także stawianiem członkom prowadzonej przez "świętego" grupy nierealnych wymagań i wyrabianiem w uczestnikach przekonania o ich niskiej wartości, a co za tym idzie - tworzeniem nieprawdziwego obrazu Boga.

Po czwarte - animator nie może być smutasem! Pamiętam rekolekcje wielkopostne, w czasie których rekolekcjonista - tłumacząc nam, na czym na prawdę polega Wielki Post - kilkakrotnie powtarzał, że "chrześcijaństwo nie jest religią dla smutasów". Nie przyciągnę ludzi do Chrystusa, jeśli sam będę ponurakiem nie umiejącym się bawić i cieszyć życiem. Chrześcijanin to człowiek radosny (co oczywiście nie znaczy, że zawsze wesoły...). Niektórym ludziom świętość kojarzy się z nieustanną powagą, namaszczonym sposobem mówienia, unikaniem wszystkiego, co "trąci" zabawą. Wystarczy jednak przypatrzeć się świętym Kościoła, aby zobaczyć, że byli oni (tak, nawet asceci i pustelnicy...) ludźmi radosnymi.

Świadek Jezusa

Animator to ktoś, kto daje życie - to określenie najpełniej chyba oddaje posługę animatorską w Ruchu Światło-Życie. Ojciec Franciszek Blachnicki uczył nas, że życie bierze się tylko z życia, że nie można dać czegoś, czego się samemu nie posiada...

A zatem animator, żeby obdarzać życiem innych, sam musi mieć w sobie życie płynące z łaski Bożej. Czym jest to życie, które mamy przekazywać? O jaki rodzaj życia chodzi? Przecież - w pewnym sensie - życiem obdarza człowieka także lekarz (troszcząc się o zdrowie fizyczne), nauczyciel (dbając o rozwój intelektualny), artysta (przekazując wartości estetyczne czy emocjonalne)...

Wszystko to ważne i potrzebne, ale przecież nie o to nam chodzi. A może to pytanie jest źle sformułowane? Może słowo "życie" powinniśmy napisać wielką literą (..."Życie") i nie pytać "czym", ale kim Ono jest? "Ja jestem drogą, prawdą i ŻYCIEM" powiedział Jezus. Animator to ktoś, kto daje innym Chrystusa. Nie siebie, nie swoje poglądy (choć mogą one być cenne i trafne), nie wiedzę (choć formacja intelektualna jest bardzo istotna), ale samego Jezusa, Pana i Zbawiciela. A że nie można dać tego, czego się samemu nie ma - stąd prosty wniosek, że animator to ktoś, kto "ma" Jezusa. Ma Go w swoim sercu, żyje Jego słowem, uznaje Go za swojego Pana...

Nie można być animatorem znając Chrystusa tylko z mądrych książek czy głoszonych katechez. Kim jest DLA CIEBIE Jezus Chrystus - to pytanie z naszej oazowej formacji powraca jak refren, kiedy próbujemy zastanawiać się nad posługą animatora.

Kim On jest DLA MNIE? Ważną postacią z dziejów ludzkości? Największym Człowiekiem Dwutysiąclecia w rankingu pisma x? Marzycielem, snującym nierealne wizje doskonałego świata? Czy może moim Panem i Zbawicielem, najlepszym Przyjacielem, Miłością? No i pytanie, które narzuca się samo - kim JA jestem dla Niego - w relacji do ludzi, do których jestem posłany? Hagiografem, opowiadającym o życiu niezwykłego człowieka? Historykiem? Psychologiem, analizującym ciekawą osobowość? Kim jestem? Bo jeśli chcę być animatorem, to powinienem pełnić rolę ŚWIADKA.

Świadek to ktoś taki, kto coś widział, przeżył i może o tym opowiedzieć innym. Jeśli na przykład na ulicy wydarzy się wypadek, to nie może być nazwany świadkiem tego zdarzenia ktoś, kto przeczytał o nim w gazetach - nawet, jeśli relacje były bardzo dokładne, nawet, jeśli szczerze przejął się losem osób, które w wypadku uczestniczyły. Świadkiem może być nazwany tylko ten, kto był na ulicy, widział, co się stało lub sam w tym uczestniczył. Kto zatem może być świadkiem Jezusa? Tylko ktoś, kto Go spotkał w swoim życiu, kto doświadczył Jego Miłości, kto oddał Mu siebie...

Świadkami Jezusa byli na pewno Apostołowie - ci, którzy z Nim chodzili, słuchali Jego słów, widzieli cuda, które czynił. Świadkami byli wszyscy ci, którzy - nawet nie należąc do grona najbliższych uczniów Cieśli z Nazaretu - widzieli to, co robił i podążali za Nim (czy to dosłownie, czy sercem). A więc co z nami? Co z ludźmi, którzy żyją dwa tysiące lat później - czy mogą być świadkami? Zadałem kiedyś to pytanie moim uczniom w szkole - w pierwszym odruchu odpowiedzieli "nie, nie mogą" Dlaczego? "No bo przecież nigdy Jezusa nie widzieli, nie spotkali, nie widzieli Jego cudów, nie słyszeli Jego głosu..." Czy rzeczywiście? Przypomnijmy sobie postać Apostoła Narodów, świętego Pawła, który przecież sam siebie nazywa świadkiem Jezusa. Przecież on także nigdy "osobiście" nie spotkał swojego Mistrza - słyszał tylko Jego głos w tej tajemniczej chwili pod Damaszkiem, która zmieniła całe jego życie... A nie wahał się potem powiedzieć "...to już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus". Czy w przeżyciu świętego Pawła nie odnajdujemy samych siebie? Kiedyś Chrystus stanął na naszej drodze - najpierw w sakramencie Chrztu Świętego, potem - wcześniej lub później - przyjęliśmy Go do naszego życia już świadomie, jako swojego Pana i Zbawiciela - przecież gdyby tak nie było, nie bylibyśmy animatorami ani członkami Ruchu... A więc i my kiedyś w naszych sercach usłyszeliśmy Jego wołanie, i my także - jak Paweł - zakochaliśmy się w Miłości... Przecież i nasze życie On odmienił, tysiące razy ratując nas z opresji, naprawiając nasze błędy, prowadząc nas swoją jedyną drogą. Każdy z nas doświadczył w życiu Jego Miłości - czasem przebaczającej, czasem - upominającej, zawsze nieskończonej, szaleńczej, aż do Krzyża. Przecież codziennie słyszymy Jego Słowo w Namiocie Spotkania, codziennie mamy możliwość zobaczenia Go i dotknięcia (dosłownie!) w tajemnicy Jego Ciała i Krwi! Jesteśmy uczestnikami historii zbawienia. Żyjemy na co dzień tym, co nasz Pan dla nas uczynił. Przeżywamy wciąż na nowo Jego Śmierć i Zmartwychwstanie, stoimy pod Krzyżem razem z Maryją i Janem, wraz z Piotrem wchodzimy do pustego Grobu. Dzieje się tak zarówno wtedy, kiedy w modlitwie jednoczymy się z Chrystusem, kiedy przeżywamy rekolekcje, jak i wtedy, kiedy stajemy przed Nim na świętej Liturgii, która przecież nie jest - jak chcieliby niektórzy - "tylko wspomnieniem tego, co się wydarzyło dwa tysiące lat temu", ale rzeczywistym uobecnieniem zbawczych wydarzeń.

Tak, jesteśmy świadkami Chrystusa. Naszym grupom przekazujemy wiele rzeczy - jest miejsce i na formację intelektualną, wiedzę na temat Pisma Świętego, teologii, nauki Kościoła (którą powinniśmy dobrze poznać!), i na rozmowy "o życiu", i na wzajemną pomoc sobie nawzajem w zwykłych, codziennych sprawach. Ale naszym podstawowym zadaniem jest bycie ŚWIADKAMI naszego Pana. Tylko wtedy będziemy naprawdę animatorami, "dającymi Życie". Najprościej chyba ujął to święty Jan Apostoł na swój niepowtarzalny sposób, poetycki, podniosły, a zarazem konkretny i bezpośredni. Napisał on: "To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce - bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim wam świadczymy (...) oznajmiamy wam, cośmy ujrzeli i usłyszeli, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami. A mieć z nami współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i z Jego synem Jezusem Chrystusem" (1J 1,1-2a. 3).

Animator to ŚWIADEK Jezusa Chrystusa.

Magda_lenka




Czytaj dalej

fgv