A Duch Pocieszyciel poprowadzi...

 

Oaza Rodzin I stopnia (2011 rok)

Nazywamy się Dorota i Tomasz Piskurewicz. Jesteśmy małżeństwem od 6 lat. Mamy jedno dziecko, czteroletnią Hanię. Właśnie oczekujemy drugiego dziecka, które urodzi się na początku listopada. W Domowym Kościele jesteśmy od czterech lat, ale dopiero w tym roku zdecydowaliśmy się uczestniczyć w Oazie Iº.

Bóg chciał, że trafiliśmy do Krajnika Górnego. W zeszłym roku również wybieraliśmy się na Oazę Iº, ale problemy, które się pojawiły sprawiły, że zrezygnowaliśmy. W tym roku również wszystko zaczęło się walić tuż przed wyjazdem. Bóg jednak chciał, żebyśmy przyjechali. Tak naprawdę przyjechaliśmy dlatego, że takie jest zobowiązanie w Domowym Kościele. Uważaliśmy, że cztery lata unikaliśmy rekolekcji, więc już czas wypełnić zobowiązanie. Nie było w nas szczerego pragnienia uczestniczenia w rekolekcjach, a dodatkowo zniechęcał nas koszt wyjazdu. Wyjeżdżając wydawało nam się, że będzie to czas stracony. Szkoda nam było urlopu, zwłaszcza, że od pięciu lat nigdzie nie wyjeżdżaliśmy. Ale przyjechaliśmy mimo cieknącego dachu, zepsutego samochodu i wielu innych nierozwiązanych problemów, które musieliśmy zostawić. Przyjechaliśmy i już po drugim dniu rekolekcji wiedzieliśmy, że za rok też musimy pojechać na rekolekcje, ale dlatego, że chcemy. Pojawiło się to pragnienie.

Przyjazd na rekolekcje był najlepszym, co mogliśmy zrobić dla siebie samych, dla naszego małżeństwa, dla naszego dziecka.

Te rekolekcje pomogły nam uzupełnić braki w formacji, zrozumieć znaczenie niektórych zobowiązań oraz nauczyć się ich realizacji. Sprawiły, że zapragnęliśmy być bliżej Boga. Zobaczyliśmy efekty Bożego działania w innych rodzinach i małżeństwach. Zaczęły zmieniać się na lepsze relacje między nami. Dzięki rekolekcjom odczuliśmy oddziaływanie Boga na wspólnotę. Bóg sprawił, że zaczęliśmy się przełamywać w służeniu innym zwłaszcza w diakonii liturgicznej. Zapragnęliśmy zmieniać swoje życie – zaplanować je tak, aby nasz kontakt z Bogiem znalazł na stałe swój czas w planie dnia, a nie był kontaktem sporadycznym.

Jeszcze nigdy dwa tygodnie nie zmieniły tak naszego życia, jeszcze nigdy nie byliśmy tak blisko Boga. Jeszcze nigdy nie zaznaliśmy tyle ciepła i życzliwości od innych ludzi. Jeszcze nigdy nie widzieliśmy tak wyraźnie działania Ducha Świętego w naszym życiu, bo jeszcze nigdy nie byliśmy tak otwarci na jego działanie. Jeszcze nigdy nie byliśmy tak świadomi tego, ile pracy nad sobą jest jeszcze przed każdym z nas, jednocześnie jeszcze nigdy ta świadomość nie była tak łatwa do zniesienia, bo przecież Duch św. uzdalnia nas do tego. Jeszcze nigdy nie czuliśmy tak wyraźnie jak Jezus sam pomaga nam dźwigać nasz krzyż. Jeszcze nigdy nie było tyle radości i pokoju w naszych sercach, jeszcze nigdy nie czuliśmy tak wyraźnie, że Bóg nas kocha.

Boimy się powrotu do codzienności, wiemy ile trzeba pracy by owoce rekolekcji wdrożyć w szarą rzeczywistość, wpleść w codzienne zmagania. Będzie to wymagało olbrzymiego wysiłku, ale przecież jest Duch Pocieszyciel. Niech nas prowadzi.

Dorota i Tomek

Kategoria: