Adwentowy Dzień Skupienia - Pomorzanny

O SŁUCHANIU PANA…

Adwentowy Dzień Skupienia Domowego Kościoła z Rejonu Pomorzany odbył się w parafii p.w. Matki Bożej Jasnogórskiej w sobotę 10 grudnia, czyli blisko miesiąc temu.

„Jeden duch i jedno serce ożywiało wszystkich wierzących”. Słuchać Pana we wspólnocie - oto myśl przewodnia Adwentowego Dnia Skupienia.

Porządek dnia przewidywał konferencję (w kaplicy kościoła), dwa świadectwa, spotkania w grupach (w pobliskiej Szkole Katolickiej), Namiot Spotkania (w kaplicy), Mszę św. parafialną w kościele i na zakończenie agapę w szkole. Konferencję wygłosił ks. Andrzej, proboszcz tutejszej parafii, który nie tylko gościł wszystkich uczestników, ale czynnie uczestniczył w całym Dniu Skupienia. Później wysłuchaliśmy świadectw dwóch małżeństw: Małgosi i Janusza oraz Ireny i Zbyszka (autora niniejszego tekstu). Wysłuchaliśmy świadectw osobistych, wypływających z doświadczeń, wziętych z życia - z formacji w Domowym Kościele, ze słuchania Pana Boga, z poszukiwania drogi do Niego, z łask płynących od Pana - z tej jedynej, doskonałej Miłości... Słuchanie Pana i drugiego człowieka jest wielkim zadaniem, zobowiązaniem, warunkiem, koniecznością naszego duchowego wzrastania - jest pytaniem, odpowiedzią, poznawaniem, drogą, działaniem, początkiem, życiem, rozmową, milczeniem, wszystkim - co Jego jest dla nas!

Spotkania w grupach to tradycyjne pochylenie się nad Słowem Bożym - ”nasłuchiwanie” tego, co Pan kieruje do nas… Nie zabrakło nam słów przy wzajemnym dzieleniu. Tyle nowego dał nam Pan - ubogacił nas, pozwolił bliżej poznać, uczył słuchać, uczył wypowiadać nowe myśli… Zabrakło jedynie czasu, bo chciało się dłużej rozważać, medytować, poszukiwać… (w tego typu spotkaniach brakuje TAKIEGO właśnie czasu!)

Namiot Spotkania i Adoracja Najświętszego Sakramentu w kaplicy kościoła. Skromny wystrój kaplicy: kilka ławek, trochę krzeseł, kilka rzeźb świętych, parę obrazów, trochę roślin w doniczkach – pewnie szczęśliwych z dobrego miejsca swego istnienia, ołtarz między oknami, za którymi gałęzie drzew poruszały się na lekkim wietrze… Na ołtarzu płonąca świeca i… On! Pan ukryty w Najświętszym Sakramencie!  Najważniejszy, jedyny, najpiękniejszy, oczekiwany! Nie pytający o nic, a wszystko wiedzący, milczący, a tyle w Nim można usłyszeć, dyskretny, cierpliwy, kochający! Namiot Spotkania z Panem - myśli ”wysłane w tamtą stronę” i tyle na powrót nowego!

Świeca na ołtarzu płonie - czasem tańczy delikatnie w tę i tamtą stronę - to unosi się płomieniem, to przygasa jak duch modlitwy tu obecnej - gorącej, zadumanej, czasem przygaszonej niepowodzeniem życia, ale pełnej nadziei i oczekiwania, które jest w nas!  Cisza modlitwy - cisza adoracji, cisza rozmowy z Panem - to w niej słychać najwięcej! Namiot, który osłania ”chwilę rozmowy naszego życia”, by dalej trwało…

Eucharystia. Zwieńczenie Adwentowego Dnia Skupienia podczas parafialnej, wieczornej Mszy św. Oprawa, liturgia, homilia – wszystko w adwentowym duchu! Na zakończenie Mszy św. para rejonowa dziękowała wszystkim za przybycie, za pomoc w zorganizowaniu dnia skupienia, za świadectwa. Trzeba tu dodać, że największe podziękowania należą się im samym - za całość !

Agapa. Wspólne radowanie po Eucharystii. Wspólne świętowanie! Wydawało się, że pozostawienie agapy na ”koniec dnia” jest decyzją nieprzemyślaną, a tymczasem tak było najlepiej: bez pośpiechu, bez patrzenia na zegarek. Można było porozmawiać, rozsmakować się tym, co na stole, a także podziwiać adwentowe dekoracje Szkoły Katolickiej. (To JEDNAK INNA szkoła od tych tradycyjnych, choć uczy jakby tego samego…)             

Agapa trwała (niezauważalnie) długo, tzn. trwała na tyle, by każdy miał i czas i sposobność do tego, by poczuć się ”jak u siebie” – porozmawiać ze wszystkimi, nacieszyć się faktem uczestnictwa w tak ważnym wydarzeniu . Może to był taki „praktyczny wymiar słuchania”, bo czymże jest słuchanie jeśli nie jest także „przebywaniem u siebie”, jeśli nie jest akceptacją czasu i miejsca, w których jesteśmy - akceptacją ludzi i zamierzeń dziejących się wokół nas i w nas samych? Taki nasz WYBÓR jakie SŁUCHANIE, które ma przecież zawsze i jedynie początek w Tym, który nas prowadzi…

Cóż dodać na zakończenie? Może to, że w słuchaniu nie jesteśmy jednak doskonali, bo nie potrafimy ”rozstać się” (do końca) z tym, co ziemskie, co ulotne, nie warte…

Gdyby dusza ludzka

w każde świtanie

- aż po skłon wieczora

jako jedno była Tobą,

i gdyby wiatr tak smagał

dumę człowieka,

by stała się

ziemi ozdobą,

to mógłbyś w sercu moim

jako w niebie bywać,

uczynki dnia każdego

niczym kwiaty polne zrywać,

życia mojego dotknąć

jak pajęczyny nić utkaną,

i drogę wskazać,

i myśl szepnąć ukochaną…

opracowanie: Zbigniew P.

GALERIA ZDJĘĆ